czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 2

***
Wielkie dzięki za tylu obserwatorów i tyle komentarzy, nie spodziewałam się *_*
Chciałabym każdemu podziękować, naprawdę. Wiele razy próbowałam coś pisać, ale mi to przechodziło bo nie miałam dla kogo.
I dzięki wielkie dla dziewczyn z tt, które do mnie pisały, że się podoba :)
Mam prośbę, robi ktoś z Was szablony? Niech napisze w komentarzu swojego tt, albo się zgłosi do mnie na tt. Cokolwiek.
Komentujcie, śmiejcie się, wszystko naraz. Chodź uprzedzam, ten rozdział nie będzie taki wesoły, ponieważ bohaterowie trochę przybliżają swoją przeszłość. Dowiecie się co ich skłoniło do przeprowadzki do Londynu. Już mam w głowie plan co z nimi będzie działo się później i raczej happy endu nie będzie, ale na pewno ich nie uśmiercę. Miłego czytania!
***
__________________________________________________________________
Następnego dnia, wstałam z uśmiechem na twarzy. Moja miesiączka dobiegła końca, wyjątkowo krótko trwała, byłam lekko zdziwiona. Przypomniałam sobie, że moja lodówka świeci pustkami, więc szybko zajrzałam do pobliskiego sklepu, w celu uzupełnienia braków. Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy, ważne bym nie była głodna. Sprzedawca Niall bacznie mi się przyglądał, po chwili podał rachunek, a ja z torbami mogłam wracać do domu. Pogoda nawet dopisała, nie było tak źle jak na Anglię. Dzień zapowiadał się obiecująco.
Za to w pracy już nie było za wesoło. Dziś ludzi było od groma, podejrzewam, że turyści się zjechali, albo jakaś szkolna wycieczka. Naczyń do zmywania było cała masa. Mój szef w pewnej chwili podszedł do mnie i powiedział, że mam stać przy ekspresie do kawy i ją wydawać, ponieważ jakaś pracownica zachorowała. Jedna kawa, druga, trzecia.
-Znowu na Ciebie trafiam! –rzekł jakiś wesoły głos.
Odwróciłam głowę i zobaczyłam tego blondyna ze sklepu, który wyjątkowo schludnie się ubrał. Jak na chłopaka rzecz jasna.
-Wybacz, ale nie mam czasu na pogaduszki, jestem w pracy. –odpowiedziałam i chwyciłam po nową filiżankę.
-Wiem, widzę, poproszę kawę. Targujemy się, tak jak Ty chciałaś wytargować podpaski?-spytał
-Nie mam czasu na targowanie, albo bierzesz tą kawę, albo wzywam ochronę.
-Ok, ok, nie bądź taka szorstka, jedna kawa i już mnie nie ma.
Podałam mu jedną kawę na wynos i odebrałam zapłatę. Chłopak za to wygodnie się usadowił i się patrzył.
-Czego jeszcze chcesz?-zapytałam lekko sfrustrowana.
-Piję. Nie mogę? –odparł i upił kawałek napoju.
-Specjalnie dałam Tobie kawę na wynos w specjalnym kubku. Nie zauważyłeś?
-To nie Starbucks. Jakbym chciał to bym sobie tam poszedł i wypił lepszą kawę. –miałam wrażenie, że specjalnie podkreśla słowo „lepszą”
-Jak nie smakuję to tu nie przychodź. –rzekłam wycierając bufet.
-To ty nie przychodź do mojego sklepu.
-Nie jest Twój. Jesteś tylko sprzedawcą.
-Tak samo jak to nie jest Twoja knajpa. Jesteś tylko pracownicą. –odrzekł triumfalnie i zerknął na zegarek. –Muszę iść, robi się ciemno, a ta okolica nie jest bezpieczna.
-Poczekaj chwilę, pójdę z Tobą, mieszkasz niedaleko mnie… chyba.  A sama też nie chcę wracać. –powiedziałam zdejmując fartuch.
-Ooo, teraz jestem dla Ciebie kolegą i ochroniarzem?
-Zachowaj się jak mężczyzna, nie chcę wracać sama, jest ciemno. Po prostu się boję.
-Takiej to by nikt nawet kijem nie szturchnął….-rzekł po cichu
-CO POWIEDZIAŁEŚ? –wydarłam się
-Nic, tylko, że…
-Sluchaj!- urwałam mu w połowie zdania. –Nie masz pojęcia jak mnie to zabolało, dosyć się nasłuchałam na temat swojej wagi u mnie w kraju, w szkole, gdziekolwiek i nie życzę sobie teraz tego od nowa!
-Czyli wyprowadziłaś się tutaj dla zapomnienia wszystkich niemiłych chwil?-zapytał i otworzył mi drzwi.
-W pewnym sensie. A teraz nieważne. Spadaj. Pojadę sama.
-Ale autobusu już nie kursują.
-No to pójdę. –krzyknęłam w jego stronę.
Gdy tylko skręciłam w zaułek prowadzący do mojego mieszkania, łzy zaczęły mi lecieć po policzku. Nie chciałam by ktoś oceniał ludzi po tym, czy jest gruby czy chudy, brzydki, czy piękny. Uważałam, że nikomu nie jest wesoło słuchać o sobie takie rzeczy. A ten głupek, czego on oczekiwał? Sam miał krzywe zęby i dziurawe spodnie, a zaczął mnie krytykować.
Wieczorem, gdy spokojnie siedziałam na sofie, rozległ się dzwonek do drzwi. Lekko uchyliłam i zobaczyłam Nialla, który stał i się patrzył.
-Czego?
-Chciałem przeprosić. –odparł
-Klękaj.
-Co?
-Klękaj i całuj stopy. Nie jesteś godny podziwiać moich krągłości. –powiedziałam.
Chłopak dziwnie się na mnie spojrzał, a ja wybuchłam śmiechem.
-Żartowałam głupku. Dobra, nie musisz przepraszać. Przywykłam.
-Ale chcę. Przepraszam. Wiesz, to głupio zabrzmiało. Sam nie jestem ideałem i chciałem Ci dopiec. Ewentualnie zapodać jakąś ciętą ripostą, ale Ty okazałaś się lepsza.
-Mnie nie pokonasz stary. Zaraz, zaraz, skąd wiedziałeś, że tu mieszkam? –zapytałam podejrzliwie dokładnie ilustrując rysy jego twarzy.
-Śledziłem Cię. Miło mi jestem Horan. Niall Horan. 
   (wybaczcie, musiałam XDDDDDDD)
-A ja jestem Kristine. No to może usiądziemy i pogadamy? –zapytałam
-A może Ty się od razu położysz?
-Hahahaha. Nie teraz. Kiedy indziej.
-To zabrzmiało dwuznacznie. Może jesteś przyczajoną Sashą Grey? –odparł zdziwiony.
-Haha, nie jestem. Ale i tak nie mam co robić. A porozmawiać lubię. Problem w tym, że nie mam z kim.
I tak przegadaliśmy wieczór. Rozmowa szła płynnie, sama się zdziwiłam jego postawą, wydawał się być całkiem sympatyczny.
-Opowiedz mi o sobie. –wypaliłam bez namysłu
-No cóż. Przyjechałem z Irlandii w poszukiwaniu jakiejś pracy, lecz nic nie znalazłem. Jedynie posiadówka w sklepie. Z braku funduszy zgodziłem się. I tak siedzę tutaj rok. Od dziecka chciałem pójść w kierunku medycyny, niestety nie miałem wystarczająco pieniędzy, a na rodziców nie miałem co liczyć. Z moim bratem nie mam kontaktu, więc nie wiem nawet czy założył rodzinę. Całe szczęście mój szef rozumie moją sytuacje i nawet pomógł mi znaleźć dom. Nie jest za ciekawie, ale nie narzekam. Zawsze powtarzam, że mogło być gorzej.  Ale lubię także grać na gitarze. I całkiem nieźle mi to wychodzi.
-Musisz mi kiedyś zagrać coś. –powiedziałam i wyjrzałam przez okno.
-Naprawdę chciałabyś słuchać tych dyrdymałów? Dobrze, z wielką przyjemnością. A teraz Ty opowiedz o sobie.
-No cóż. Przyjechałam z Rumunii. W sumie to moja rodzina jest mieszanką Anglików i Rumunów. Naszym odwiecznym problemem jest ciągły brak pieniędzy i choroba mojej matki. Moja koleżanka załatwiła mi tutaj pracę, więc przyjechałam. Specjalnie wybrałam taką knajpkę. Lubię gotować. Nie musiałam mieć tutaj dużych kwalifikacji. Jest ciężko, to prawda. Każdy grosz odkładam na moją mamę, chcę jej pomóc. Nie potrzebuję wyjątkowych ubrań, firmowych butów czy cudownego telefonu. Mam wrażenie, że teraz ludzie tylko na to zwracają uwagę, a zapominają o najważniejszych rzeczach.  Zapominają co to rodzina. A ja w swojej sytuacji nie mogę zapomnieć, bo lada dzień może zabraknąć osoby, dzięki której istnieje na tym świecie. Codziennie boję się, że zadzwoni telefon, a tam informacja o śmierci. Nie po to wyjechałam by uciec od nich, ale by pomoc. Choć sama zarabiam ledwo na życie, a co tu mówiąc o odkładaniu pieniędzy dla mamy. Życie jest niesprawiedliwe, zawsze to powtarzałam, bo ludzie z najlepszymi intencjami i dobrym sercem mają najgorzej, a Ci dla których liczy się tylko sława, pieniądze i po prostu są bezduszni.
-Wiesz… Gdybym mógł od razu bym Ci pomógł, ale sam ledwie wiążę koniec z końcem.
-Daj spokój, nie będę Ciebie zadręczać. –powiedziałam i klepnęłam go w ramię.
Gadaliśmy może tak z godzinę, nie więcej. Niall poszedł do swojego mieszkania, a ja zjadłam kolację. Wyjątkowo bolały mnie nogi, więc marzyłam o długiej kąpieli. Przy okazji ogoliłam nogi. Maszynką. Bo boję się wosku. To tak jakby przykleić sobie taśmę i oderwać, ałł.

Włosy wysuszyłam suszarką i ubrałam moją ulubioną piżamkę w żabki, zgasiłam światło i przykryłam mięciutką, puchową kołdrą. Zaraz po tym udałam się w krainę Morfeusza. 
_________________________________________________________________
skomentujesz? podoba się? zmienić coś?

18 komentarzy:

  1. hahahahahah, ten mem mnie rozwalił :D
    Piżama w żabki? mrrr :3
    Rozdział świetny, gładko się czyta
    I jest zabawny, a nie jakiś dramat :D
    wgl, podoba mi sie twój styl pisania <3
    ,,Klękaj i całuj stopy. Nie jesteś godny podziwiać moich krągłości'' hahahah, muszę kiedyś wykorzystać ten tekst ;D
    a na marginesie: pierwsza, BUAHAHAHAH :D
    I ten koniec.. intrygujesz mnie ;)
    Czekam na kolejne przygody naszej Rumunki c;

    OdpowiedzUsuń
  2. "-Klękaj.
    -Co?
    -Klękaj i całuj stopy. Nie jesteś godny podziwiać moich krągłości. –powiedziałam." HAHAHAHAHAHAHA, BOŻE,KOCHAM CIĘ :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niall- sprzedawca. Osz ty w życiu! Zabiłaś mnie tym xD
    A potem czytam czytam... O! Obrazek! I zmartwychwstałam by znowu umrzeć ze śmiechu (a młoda zapytać co tym razem ćpam). Przyczajona Sasha Grey znowu mnie rozwaliła (chyba mam 9 żyć- Jestę Kotę xD).I kocham piżamki w żabki (ale nigdzie nie mogę znaleźć:( )
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... Fajnie :)
    Pierwszy rozdział zupełnie zbił mnie z tropu, haha XD
    No to czekammmm :3
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  5. haha, matko genialne to jest :D pisz dalej <3
    {tt: @hifromswagland}

    OdpowiedzUsuń
  6. HAHAHAHA czytam to i sikam ze śmiechu XD boże kocham to! To takie realistyczne, najlepsze to z klękaj na kolana to trzeba przyznać, albo przyczajona Sasha XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha świetny rozdział czekam na nn i fajnue by byłi jabyś mogła mnie informować @sandra__aye kocham tą nasza rumunkę <3

    OdpowiedzUsuń
  8. "-Śledziłem Cię. Miło mi jestem Horan. Niall Horan."
    UWIELBIAM BONDA. ♥
    UWIELBIAM NIALL'A. ♥
    A NIALL JAKO BOND TO IDEAŁ ♥ XD

    z niecierpliwością czekam na next :D
    @Vera_Raszewska

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz co? POSRAŁAM SIĘ I POTRZEBUJĘ PAPIERU! hahah a tak na serio to Kocham Cię hahah <3

    OdpowiedzUsuń
  10. hhaha xd dobry rozdział
    fajnie by mi było gdybyś informowała mnie na tt @Eeeee_Macarena

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulację! Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger Adward. Więcej info: http://oficial-blog-onedirection.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  12. BISTE

    @awhmyLoueh

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy będzie następny rozdział? ;>

    OdpowiedzUsuń
  14. SUPER SUPER SUPER!
    Boże, nie wiem jakimi słowami mam opisać ten rozdział XD
    Z racji tego, że nie potrafię pisać długich komentarzy liczę na to, że słowo '' super '' mimo wszystko wywoła na twojej twarzy uśmiech i zmotywuje do dalszej pracy :D
    Miłych wakacji Buziaki :**



    ______________________________
    Wpadniesz do mnie? :D
    Jest dopiero pierwsze opowiadanie i sama chciałabym wiedzieć czy się do tego nadaje ;p
    SOOOŁ WBIJAJ http://polskieimaginyzonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Będzie pisane dalej?
    _____________________________
    http://nie-typowe-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety obawiam się, ze nie, nie mam aktualnie czasu, choc pomysł jest. obawiam się, ze już wszyscy o tym zapomnieli. pozdrawiam :)

      Usuń
  16. 28 year old Nuclear Power Engineer Leland Josey, hailing from Longueuil enjoys watching movies like Death at a Funeral and Mycology. Took a trip to Gondwana Rainforests of Australia and drives a Optima. wejdz na strone

    OdpowiedzUsuń